Jak poradzić sobie ze śmiercią zwierzęcia?
O bólu, poczuciu winy i problemach, z jakimi borykamy się po stracie zwierzęcia, rozmawiam z Katarzyną Sokołowską, certyfikowaną psychoterapeutką i zarazem miłośniczką psów, właścicielką Maxa i Ippona.
Nasze zwierzaki, szczególnie psy i koty, stają się częścią naszych rodzin. Żyją jednak dużo krócej niż ludzie. Niby to wiemy, biorąc zwierzę pod swój dach, a jednak często ciężko nam wyobrazić sobie dom bez ukochanego psa czy kota… Jak przygotować się na śmierć starszego zwierzęcia?
Jest taki cytat – trudno powiedzieć, że go lubię, może lepiej zabrzmi, że jest mi bliski i oddaje ten problem: „Chciałabym mieć psa, ale boje się, że będę musiał go stracić, chyba ze związkami jest podobnie”. Chcę powiedzieć, że wchodząc w każdą relację, podejmujemy ryzyko, że może ona zostać utracona. Jednak nadzieja na to, ile korzyści z tego może wyniknąć, bardzo często przeważa szalę i takie ryzyko podejmujemy. Faktycznie, podjęcie decyzji o tym, że przyjmiemy do domu zwierzę, bardzo często niestety wiąże się z tym, że będziemy musieli przeżyć jego śmierć. Jak się do tego przygotować? Hmmmm… Myślę mimo wszystko, że jest to sytuacja, na którą, tak jak na śmierć bliskiej osoby, nigdy nie jest się gotowym. Bo co miałaby to gotowość oznaczać? Że nie będzie smutno, że nie będzie bolało? Że nie pojawi się pustka, poczucie zagubienia? Jeśli naprawdę darzyliśmy zwierzę czy osobę uczuciem, to nawet nie można tego od siebie wymagać. Te wyżej wymienione uczucia to naturalna reakcja na stratę, która po prostu musi się pojawić. I warto być wtedy dla siebie wyrozumiałym i dać sobie czas.
Myślę, że nie można zastanawiać się nad tym: „co zrobić, by żałoba się nie pojawiła”, bo takie blokowanie ważnych przeżyć nigdy nie jest dobre, ale warto się zastanawiać nad tym, jak sobie poradzić z tymi uczuciami, jeśli się już pojawią. I myślę, że w żałobie warto jest być dla siebie po prostu wyrozumiałym, oglądać te uczucia i pozwalać im płynąć. Nic tu nie wymyślę nowego ponad to, co już zostało powiedziane na temat przeżywania żałoby po śmierci człowieka, przyjaciela, czy członka rodziny. Żal po stracie psa, jeśli był z nami długo, jeśli byliśmy z nim naprawdę związani, wcale tak bardzo się nie różni.
Czyli emocje, które nam towarzyszą po odejściu zwierzęcia są podobne, jak po stracie bliskiej nam osoby?
Tak jak powiedziałam wyżej – myślę, że absolutnie tak. Pojawia się poczucie straty, pojawia się pustka, uczucie smutku i tęsknoty, mogą pojawiać się też sny, w których pies jest, bawi się z nami, a potem się budzimy i konfrontujemy się ze smutną rzeczywistością i przeżywamy te uczucia na nowo. Pewnie, że tak jak po śmierci bliskiej osoby, często bardzo trudno nam uwierzyć w to, co się stało i w to, że jest to już nieodwracalne. I trochę czasu z pewnością musi minąć, zanim w pełni zaakceptujemy nowy stan rzeczy, taki, w którym naszego przyjaciela już przy nas nie ma.
Bywa też tak, że zwierzę bardzo cierpi i musimy podjąć trudną decyzję o uśpieniu go. Jak się z tym pogodzić i nie wzbudzać w sobie poczucia winy?
Podjęcie decyzji o uśpieniu psa to jedno z przeżyć, które wrzuciłabym do worka z napisem ekstremalne i wiąże się ono z całym wachlarzem uczuć. I jest to sytuacja, w której z pewnością nie uniknie się cierpienia, bo ono jest po prostu w nią wpisane. Jeśli pies towarzyszył nam długie lata, był naszym przyjacielem, przeżyliśmy z nim wiele przygód – to moment, w którym decydujemy się skrócić jego cierpienie, jest bez dwóch zdań, czy chcemy, czy nie – momentem bolesnym. I obawiam się, że z tym nic się nie da zrobić. Jednak ufam, że jeśli zrobiliśmy dla tego psa wszystko, co mogliśmy, i nie ma już dla niego ratunku, i jeśli wierzymy, że podjęcie decyzji o eutanazji jest skróceniem mu cierpienia, to mamy dużo mniejsze pole do tego, by obarczać się poczuciem winy. Ale również trzeba zaakceptować fakt, że jest to decyzja trudna i otworzyć się na te uczucia, które pojawiają się w sposób naturalny. Tylko w ten sposób, pozwalając sobie na doświadczenie tych uczuć, możemy w pełni przeżyć stratę zwierzaka.
Po śmierci bliskiego człowieka mamy szereg rytuałów, które pomagają nam sobie poradzić – pogrzeb, stypa, żałoba… Wszyscy nam współczują, pomagają. Kiedy przeżywamy głęboką żałobę po śmierci zwierzęcia, może towarzyszyć nam poczucie wstydu, strach przed reakcją otoczenia. Co możemy zrobić, aby łatwiej się z tym uporać?
Faktycznie, sytuacja właściciela psa po jego śmierci, choć emocjonalnie może być podobna, to w praktyce wygląda nieco inaczej. Jednak – możemy zrobić dla siebie różne rzeczy. Z doświadczenia wiem, ze osoby, które są zakochane w swoich zwierzątkach, mają wokół siebie przyjaciół czy znajomych, którzy też mają swoich psich przyjaciół. Z nimi z pewnością da się rozmawiać bez wstydu i po raz kolejny ułożyć sobie w głowie i w sercu te sytuację. Pamiętam, jak kiedyś na spacerze spotkałam koleżankę. Ona była z pieskiem, ja też. Okazało się, że kilka miesięcy wcześniej pożegnała swoją 14-letnią suczkę. Praktycznie przez cały spacer, który krótki nie był, opowiadała o śmierci, o tym, jak odchodziła jej wieloletnia towarzyszka. Gdy skończyła, powiedziała do mnie: „wiem, że ty to zrozumiesz”. Czuję, że przeżywanie straty w taki sposób daje ludziom bardzo wiele. Naprawdę nie trzeba tego robić w gabinecie u terapeuty, warto czerpać ze wsparcia, które mamy obok.
Kiedy w rodzinie są dzieci, często bardzo zżywają się ze zwierzętami – w końcu pies to świetny kompan zabaw i wygłupów. Jak rozmawiać z dziećmi o śmierci zwierzęcia?
Jak rozmawiać z dziećmi o śmierci? Sama się najpierw zawahałam …. Bo to takie naturalne, że chciałoby się dziecko uchronić przed tym, co na tym świecie trudne. Jednak między innymi do naszych zadań jako rodziców należy właśnie to, by pokazywać dziecku ten świat takim, jaki on jest, nie zakłamywać rzeczywistości. Pokazywać z tym, co dobre i z tym, co złego niesie. I pomagać, wspierać, gdy sytuacja tego wymaga.
Więc jak rozmawiać o śmierci? Sądzę, że uczciwie mówić o tym, co się stało, nie oszukiwać, nie tworzyć historii niezgodnych z rzeczywistością. W zależności od wieku dziecka możemy np. opowiadać o śmierci zwierzaka na różne sposoby, możemy opowiadać na ten temat bajki, jeśli dziecko jest bardzo małe. Ale ostatecznie dziecko powinno wiedzieć, co się stało, i uzyskać nasze wsparcie, by poradzić sobie ze stratą. Myślę, że tylko w ten sposób, po prostu rozmawiając, nie próbując chronić dziecka przed przykrymi uczuciami, możemy przygotować je do życia w świecie, w którym nie wszystko zawsze jest tak, jak sobie wymarzymy i czasami trzeba poradzić sobie z czymś trudnym. Zakłamywanie rzeczywistości, nie rozmawianie wprost o tym, co trudne, spowoduję, że dziecko jako dorosły człowiek nie będzie potrafiło mierzyć się z trudnymi emocjami i sytuacjami, których pewnie nie raz przyjdzie mu doświadczyć. Rozmawiając z nim szczerze, wspierając w trudnych momentach, możemy mu pomóc, by w przyszłości w obliczu takich sytuacji radziło sobie jak najlepiej.
W przypadku straty psa, szczególnie przez osoby samotne, dla których jest on jedynym towarzyszem i najbliższym przyjacielem, może zawalić się świat. Zmienia się cały rytm dnia i właściwie całe życie. Czy może to prowadzić do depresji? Kiedy szukać profesjonalnej pomocy?
Nie chciałabym się tu zagłębiać w tajniki psychoterapii oraz absolutnie stawiać żadnych diagnoz. Z wielu powodów każdy proces przeżywania straty – mimo powszechnie ustalonych faz – rządzi się swoimi prawami i jest bardzo indywidualny. To, jak przeżywamy stratę, zależy od wielu czynników. Są ludzie, którzy otrzepują się i po prostu idą dalej, mówiąc „takie jest życie”, są Ci, którzy całkiem adekwatnie reagują na sytuację, czyli płaczą, tęsknią, są źli, że tak się stało, ale ostatecznie potrafią się z tym pogodzić, ale są i tacy, którym przychodzi to z wielkim trudem, czasami może skutkować depresją. Odwołując się do tego, co powiedziałam w poprzednim akapicie, to jest właśnie tak, że jesteśmy różnie wyposażeni, różnie przygotowani do życia i różne mamy narzędzia czy umiejętności do tego, by radzić sobie w trudnych sytuacjach. Jeśli ktoś tych zasobów ma mniej i jest mu szczególnie trudno, wtedy sytuacja wymaga profesjonalnego wsparcia, jednak na ogół przeżycie straty, choć jest procesem trudnym i bolesnym, nie wymaga takich interwencji i cierpienie z nim związane ma swój koniec.
Przede wszystkim chcę powiedzieć, że ból po śmierci kogoś bliskiego lub zwierzaka nie jest czymś patologicznym czy nienormalnym. Wręcz przeciwnie – jest adekwatną reakcją. Warto otworzyć się na to, co się z nami dzieje, na swoje uczucia, nie udawać, że ich nie ma, przyjmować wsparcie i prosić o nie. To jest klucz do pozytywnego rozwiązania procesu, jakim jest żałoba.
Często słyszymy od otoczenia, że po stracie zwierzaka najlepiej jak najszybciej wziąć nowego. Czy to dobry pomysł? Czy nowe zwierzę w domu pomaga złagodzić ból straty?
Osobiście nie jestem miłośniczką zasady „klin klinem”. Uważam, że po każdej stracie warto dać sobie przede wszystkim czas i zbudować w sobie przestrzeń dla nowego zwierzaka. Oczywiście, znów wracając do tego, o czym mówiłam wcześniej, osoby które słabiej radzą sobie z przeżywaniem trudnych emocji, nie chcąc ich przeżywać, bojąc się ich – wybierają często to rozwiązanie. Na przykład przygarniają nowego zwierzaka, dokładnie tak, jak osoby, które kończąc jeden związek, za chwilę są w kolejnym. Oczywiście pozwala to nie konfrontować się z tym, co nieprzyjemne, ale na dłuższą metę nie jest rozwojowe i ma często swoje negatywne konsekwencje dla tej nowej relacji, na którą jeszcze nie byliśmy w pełni gotowi, a tak naprawdę miała być tzw. plastrem na zbolałą duszę.
A kiedy w naszym domu ląduje nowy psiak czy kot, może pojawić się pokusa porównywania go do poprzedniego, szczególnie jeśli np. są to psy tej samej rasy. Jak z tym walczyć?
Myślę, że im lepiej poradzimy sobie ze stratą, damy sobie czas na jej przeżycie, przygotujemy w sobie dobre miejsce dla kolejnego np. pieska, tym mniejsze ryzyko, że taka pokusa będzie się pojawiała.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Kategorie