Ciemne strony psich karm cz. 3
Ta część powinna nosić podtytuł „a fuj”.
Jesteśmy na tyłach rzeźni w wiodącym państwie UE. Po podwórze wjeżdża ciężarówka w niebiesko-białych barwach. To pojazd ogromnej firmy z branży usuwania odpadów pochodzenia zwierzęcego. Na nim tabliczka „CAT3” – oznacza, że ładunek zawiera produkty pochodzenia zwierzęcego trzeciej kategorii, zgodnie z rozporządzeniem UE nr 1774/2002. W rozporządzeniu tym wymieniono 3 kategorie odpadów zwierząt.
„CAT3” to trzecia kategoria odpadów – potencjalnie możliwa do spożycia przez ludzi – części tusz zwierzęcych, kości, tłuszczu, słonina oraz części tusz zwierzęcych uważane za niezdatne do spożycia przez ludzi oraz skóry, kopyta, rogi, pióra i skorupy jajek.
Kategoria druga – to zgodnie z rozporządzeniem UE np. gnojówka, a także zawartość żołądków i jelit ubitych zwierząt.
Do pierwszej kategorii należą odpady wysokiego ryzyka – np. szczątki ubitych zwierząt, które padły wskutek choroby, również szczątki zwierząt domowych i dzikich.
Kategoria I i II – ustawowo nie dopuszcza się do produkcji karmy dla zwierząt – są utylizowane przez spalanie produktem pośrednim jest mączka kostna – sprzedawana jako surowiec energetyczny.
W przypadku odpadów III kategorii – typu kości, skóra, genitalia – zostają przerobione na mączkę kostną i tłuszcz – do produkcji karmy dla zwierząt.
Ale… w 2002 roku FDA (amerykańska Agencja żywności i leków) w 74 z badanych próbek wykryto pentobarbital – środek używany do usypiania (eutanazji) zwierząt domowych – były to ilości niegroźne dla zdrowia karmionych tą mączką zwierząt – to się nazywa kanibalizm.
Na szczęście w Europie surowce z takich źródeł nie są dopuszczone do użytku.
No cóż, choć mączka kostna paskudnie cuchnie, to jak mówi stare jak cywilizacja powiedzenie: „pecunia non olet” – pieniądze nie śmierdzą.
Ten artykuł również nie będzie miły. Zastanowimy się nad związkiem rosnących lawinowo w świecie zwierząt chorób – które wcześniej dotyczyły ich właścicieli – nowotwory, cukrzyca, alergie, atopowe zapalenia skóry, nawet zaburzenia behawioralne. Weterynarze mają świadomość, że przyczyną nr 1 w tych chorobach jest złe odżywianie – nasycone chemią, ale i często witaminami – gdzie tak naprawdę spożycie witamin powinno być takie, jakie jest na nie zapotrzebowanie. Podobnie jak ludzkość, tak i zwierzęta domowe stają się coraz grubsze – często tuczone z miłości do nich „smaczkami”, które one są w stanie swymi błagającymi oczami wymusić…. no dużo.
Nadwaga zaś to ryzyko cukrzycy, obciąża stawy i kręgosłup, obciążą wątrobę. Zwierzęta z nadwagą zdychają 2 lata wcześniej niż szczupłe psy z ich gatunku. Zjawiska tycia oprócz przekarmienia sprzyja również dodatek do karm sztucznych składników, aromatów i poprawiaczy smaku. Rozwija się coraz więcej neuroz – rośnie agresja i lękliwość u psów.
Nowe dolegliwości mogą martwić właścicieli psów ale nie producentów produktów dla zwierząt. Ileż mamy karm specjalistycznych, „dietetycznych” wspierających prace nerek, wspierający trawienie. Jest nawet karma, która pomaga walczyć z nadwagą.
A tymczasem na całym świecie właściciele zwierząt domowych wydają rocznie 25 miliardów dolarów na karmę dla swych domowych pupili. I o ile szukamy w marketach tańszych produktów do żywienia nas samych, to już dla żywienia swoich pupili kupujemy produkty coraz bardziej „luksusowe”.
A tymczasem weterynarze i hodowcy psów alarmują! Dopóki wszyscy badacze nie udowodnią najgorszych szkód wyrządzonych przez dodatek chemiczny – chemikalia będą dodawane. Przykładem jest etoksyquin (E 324) - podejrzany o wzrost występowania wad rozwojowych. Z chemikaliami tak bywa – jedni badacze donoszą o ich szkodliwości, inni – wręcz odwrotnie.
przez dodatek E 324 przedłużają przydatność karmy do spożycia – gdyż E 324 zapobiega jełczeniu tłuszczu.
Stosowanymi dodatkami są również E 295 – mrówczan amonu, E 223 (pirosiarczyn sodu) – przedłużają przydatność do spożycia.
Stosowane są środki wiążące, przeciwzbrylające – co również nie jest działaniem przyjaznym zwierzętom – np. kwas krzemowy E 551.
Są emulgatory (E 471) – nadające karmie aksamitną gładkość.
Dalej E 338 – kwas fosforowy dopuszczony do karm dla wszystkich zwierząt, ale także dla ludzi (Coca – cola).
Zyskał on swoją sławę jako wypłukiwacz wapnia.
Przez dodatki smakowe udaje się przechytrzyć mechanizmy kontrolne zwierząt – których naturalne instynkty smakowe zostają oszukane – a wszystko po to by zwierzęta więcej jadły.
Oznaczanie obecności aromatów w karmach nie jest wymagane prawem. Wystarczy oznaczyć w etykiecie „zawiera konserwanty, zawiera barwnik”!
Choćby osławiony glutaminian sodu – który wzmaga łakomstwo – tymczasem już w 1969 roku w John Onley wykazał, że prowadzi on do uszkodzeń określonych rejonów mózgu. Glutaminian może się pojawić pod innymi nazwami, np. ekstrakt z drożdży zawiera glutaminian – ale jest on naturalny. Może też być ukryty pod nazwą „hydrolizowane proteiny roślinne”.
I wreszcie trzecia ewentualność – kto wie czy nie najgroźniejsza. Zakażenia groźnymi schorzeniami jak prionowe zapalenie mózgu (choroba wściekłych krów), BSE, lekooporna Escherichia coli. Dotyczy to zwierząt hodowlanych, krów, świń i drobiu – ale… łańcuch pokarmowy ma swoje prawa.
Kolejna część artykułu dostępna tutaj
Wcześniejsze części artykułu znajdziesz tutaj
Kategorie